Nie doping

Nie doping

Ludzie lubią osiągać wszystko łatwiej, bez wysiłku. W związku z tym wszelkiej maści produkty dla sportowców są używane głównie przez ludzi, którzy ze sportem nie mają nic wspólnego. Preparaty przeznaczone dla kulturystów, te zwiększające masę mięśniową, czy ułatwiające spalanie tkanki tłuszczowej, sprzedawane są głównie osobom ćwiczącym mięśnie amatorsko – dla siebie. O ile doping dla sportowca oznacza wzniesienie się na wyżyny, do których w życiu nie doszedłby w sposób „naturalny”, o tyle dla zwykłego człowieka jest tylko chęcią przełamania lenistwa i osiągnięcia efektów szybciej. Niestety suplementy diety są podciągnięte właśnie pod doping, jeśli chodzi o opinię publiczną, i zarezerwowanie głównie dla tych domorosłych sportowców, jako że są sprzedawane nawet za pośrednictwem sklepów branżowych i for internetowych dla amatorskich bywalców siłowni. Suplementy diety nie pozwalają jednak na to, na co pozwala doping. One nie sprawiają, że człowiek staje się lepszy – one mogą pomóc, aby osiągnął ten poziom, który osiągnąć powinien, a jest poniżej niego. Nie czynią, można powiedzieć, nadczłowieka, a zwykłego człowieka – z kogoś, kto ma niedobory konkretnych składników. Zwiększają pewne funkcje organizmu, a jakże – ale tylko w obrębie normy. Raczej sytuację naprawiają, niż polepszają.